Pomg: 11 razy Doczy: 19 Mar 2004 Skd: Warszawa Skorosze
Wysany: 2005-12-04, 18:15
Allrad, jesli chodzi o mnie to sam w zyciu nie spaliłem ani jednej opony ... tzn ok jedną "spalilem", jakąś zimówkę podrzuconą z demobilu gdy ćwiczyliśmy z Lukasem i Tomkiem drift pod Legionowem.
A co do faktu że się to wogóle robi, to np. w moim przypadku chodzi o to żeby czegoś takiego spróbować ... jesli jest się świadom stanu swojego auta, jego mocy, sprawności sprzęgła i docisku oraz nie żal opon to można od czasu do czasu ... oczywiście klasyczny dyfer łatwiej skatowac niż szperę po prostu lubie czuc kontrolę nad autem i wiedzieć co można z nim zrobić ... palenie gum lubie bo jest widowiskowe ... ale sam nie podjał bym się tego na dobrą sprawę bez zapasowego dyfra porządnych osłon tylnego zderzaka oraz nadkoli ... bo to kat
_________________
This post was sponsored by letter ///M like Maciek
Po korepetycjach u Slawa dymi jak nalezy, nie ma to jak podpatrzec kogos bardziej doswiadczonego W sumie to nie wiem w czym byl problem, bo juz za pierwszym razem ladnie wyszlo, moze jakis foch albo stremowany driver
A co do katowania samochodu - tak jak napisal Slawo, szkoda mi fury, ale fajnie wiedziec jak to sie robi i raz na jakis czas mozna sobie kolami w miejscu zakrecic ku uciesze publiki i wlasnej To, ze pytam jak to sie robi, nie znaczy ze bede co 2 dzien smazyc do wystrzalu. Sprobowalem, wiem o co chodzi, pewnie raz na jakis czas sobie zapale jak bede mial taki kaprys i tyle. Rzeznikiem i katem dla wlasnego samochodu napewno nie bede.