Miałem ostatnio "ciekawy" przypadek ze świecami pewnej dobrze znanej firmy. Otóż podczas ich wymiany w swojej ecie (na szczęście w warsztacie) okazało się, że jedna ze świec w połowie została w głowicy i to połowa bez sześciokantu . Na szczęście gość, złota rączka wyciągnął resztę w całości wykrętakiem .
Ciekawie by było, gdybym z tak głupiego powodu musiał ściągać głowice
Założyłem japońskie i mam nadzieję, że za 10k km nie będzie podobnych niespodzianek, zresztą mam z nimi raczej dobre doświadczenia.
Czy jakby się nie udało wykręcić, to można żądać zwrotu kosztów naprawy od producenta? Przecież taka usterka świecy, to barbarzyństwo!!!
_________________ E30 325e
naprawiać, czy ściągnąć taką samą z niemiec?
Ostatnio zmieniony przez Pio 2005-09-04, 21:41, w caoci zmieniany 1 raz
Czy jakby się nie udało wykręcić, to można żądać zwrotu kosztów naprawy od producenta?
jasne, że można, ale musiałbyć udowodnić, że usterka powstała z powodu wady świecy, a nie np. nieprawidłowej obsługi etc. czyli musiałbyś wykazać (i zapewne poprzeć to jakimiś mocnymi dowodami) po jakim czasie nastąpiła wymiana, na jaki czas przewidziano użytkowanie i inne takie.... więc szanse raczej marne, ale teoretycznie wykonalne
Najlepszej opini to Bosche nie mają, ja użytkuje NGK i nie narzekam.
Faktycznie, jak jeszcze mialem kaszla to jezdzilem na swiecach Bosh i musze przyznac ze lepiej chodzil na Iskrach. W beemce jezdzilem na NGK i zadnych powodow do nazekan nie mialem