Witam serdecznie.
Spójrzcie na obrazek.
Ruszam Pojazdem A na zielonym świetle i na rondzie skręcam w lewo.
Zatrzymuje się (tak jak na rysunku) aby przepuścić jadące auta (mają zielone światło). Po chwili pojazdy C i D zatrzymują się, więc ruszam aby opuścić rondo. W tym czasie na rondo wjeżdża pojazd B i uderza we mnie.
Z tego wynika, że pojazd B miał czerwone światło (Pojazdy C i D już stały).
Mam pytanie KTO JEST WINNY SPOWODOWANIA WYPADKU i dlaczego??
Ruszyles, bo widziales ze zapalilo sie zielone, czy dla tego ze tamci staneli? To ze ktos sie zatrzymal wcale nie musi znaczyc ze mial czerwone. Mogl mu zgasnac silnik, mogl miec "pomrocznosc jasna". Moze to i smieszne, ale sam jechalem ostatnio za gosciem ktory stanal na zielonym, dopiero krotkie trabniecie go obudzilo i pojechal dalej. Tak wiec twierdzenie ze ruszyles, bo C i D sie zatrzymali, to raczej kiepska linia obrony.
Problem w tym ze pojazdy C i D zaraz po zdarzeniu odjechały.
Powiem tak. Kierowca pojazdu B miał ok 70 lat i okulary podobne do tych co Stępień z serialu 13 posterunek.
Policjant gdy tylko go zobaczył skierował go na ponowne testy.
Zdanie Policji:
"Nawet jeśli pojazd B wjechał na czerwonym świetle to i tak wina jest po mojej stronie ponieważ nie zachowałem ostrożności opuszczając rondo.
Opierałem się na przypuszczeniu, że pojzady B, C i D mają światło czerwone. Jestem winien wymuszenia pierwszeństwa."
Czyli wygląda na to, że nawet jeśli na to rondo wjade na czerwonym i ktoś mi się po drodze nawinie na maske wina będzie jego.
Dla mnie to nonsens. Skoro są światła to powinny być respektowane.
Jeśli ktoś wjeżdża na czeronym i nie ponosi za to żadnych konsekwencji to moim zdaniem coś chyba jest tu nie tak.
Rondo jest monitorowane, niestety kamery nie widzą świateł
Co i tak wg policjanta niewiele by mi pomogło. Mogli by tylko ukarać kierowcę pojazdu B za wjazd na czerwonym. Sprawcą i tak jestem ja.
.... chyba kupie rolki i na nich będę śmigał
po co sie zatrzymywales ? codziennie jezdze przez rondo do pracy i o ile wiem, to od paru lat jest taki przepis, ze pierwszenstwo maja Ci ktorzy znajduja sie na rondzie, i wjechac na rondo mozna dopiero wtedy, gdy jest wolne i manewr wjazdu na rondo nie spowoduje przymusu zatrzymania sie jadacego juz na rondzie. Poza tym zjezdzajac z ronda dajemy znac prawym kierunkowskazem. Krew mnie zalewa jak widze, jak niektorzy jada w kolko ronda z lewym kierunkowskazem i nagle zjezdzaja bez uprzedzenia. Jezeli jest to standardowe rondo nie poprzecinane jakimis swiatlami na srodku, to wine ponosi ten co wjezdzal na rondo i uderzyl w samochod jadacy juz w ruchu okreznym. Identyczne rondo jest przy wjezdzie na srednicowke na trasie zabrze-chorzow.
jedeynym wyjsciem jest znalezienie swiadka wypadku,ktory potwierdzi ze zapalilo sie czerwone a pojzad B pomimo czerwonego sygnalu wjechal na rondo,szkoda kasiorki bo autko bedziesz musial naprawic ze swojej kieszeni a to boli... powodzenia
_________________ BIAŁE MOGĄ WIĘCEJ
...tylko i wylacznie bety;)
jest taki przepis, ze pierwszenstwo maja Ci ktorzy znajduja sie na rondzie, i wjechac na rondo mozna dopiero wtedy, gdy jest wolne i manewr wjazdu na rondo nie spowoduje przymusu zatrzymania sie jadacego juz na rondzie
Mozesz podac gdzie w kodeksie drogowym jest taki przepis? Ja wiem ze pierwszenstwo ma wjezdzajacy na rondo (oczywiscie jesli nie ma znakow). Normalna zasada prawej strony, jak na kazdym skrzyzowaniu. Gosc na kursie wbil mi to skutecznie w pale, a prawko robilem stosunkowo niedawno, jakies 3 lata temu. Przepis o ktorym piszesz zostal zmieniony w latach 70-tych albo 80-tych, czyl wieki temu. Wtedy rzeczywiscie pierwszenstwo mial jadacy na rondzie.
Jeśli nie ma żadnych znaków to rzeczywiście pierwszeństwo mają wjeżdżający na rondo (są po prawej stronie). Jednak na tym rondzie jest sygnalizacja świetlna.
jest taki przepis, ze pierwszenstwo maja Ci ktorzy znajduja sie na rondzie, i wjechac na rondo mozna dopiero wtedy, gdy jest wolne i manewr wjazdu na rondo nie spowoduje przymusu zatrzymania sie jadacego juz na rondzie
Mozesz podac gdzie w kodeksie drogowym jest taki przepis? Ja wiem ze pierwszenstwo ma wjezdzajacy na rondo (oczywiscie jesli nie ma znakow). Normalna zasada prawej strony, jak na kazdym skrzyzowaniu. Gosc na kursie wbil mi to skutecznie w pale, a prawko robilem stosunkowo niedawno, jakies 3 lata temu. Przepis o ktorym piszesz zostal zmieniony w latach 70-tych albo 80-tych, czyl wieki temu. Wtedy rzeczywiscie pierwszenstwo mial jadacy na rondzie.
Ok, masz racje, nie doczytalem dokladnie tego co wyzej, a chodzilo mi o takie rondo
W tym wypadku masz znaki, wiec nie musi byc zaden odrebny przepis, stosujesz sie do znakow, i tyle. Tak samo gdyby byly swiatla. A co do przepisu o ktorym pisalem, to chyba 90% kierowcow nie ma o nim pojecia. Popytaj znajomych - prawie kazdy powie ze pierwszenstwo ma jadacy na rondzie (mam na mysli rondo, przed ktorym nie ma znakow). Kilka razy zdazylo mi sie hamowac w klebach dymu z tego powodu.
Domel nie Ty pierwszy i ostatni ! W Poznaniu jest kroć ludzi co narzeka na ronda - są wg nich zamotane ... Do takich zaliczyć trzeba jeszcze Sródke ! Codziennie jade przez Rataje wg mnie wszycho oki z tym rondem , ale byście wiedzieli jakie numery tam odchodzą np ludzie jadący skrajnym zewnętrznym pasem gdzie wyraznie namalowane - tylko jazda na wprost a oni bez niczego migacz skręcają sobie w lewo - takich przypadków to ja na własne oczy widziałem kilkanascie ! Nie chce wiedzieć ile wogóle ich się dzieje w ciągu dnia ... przeważnie są to własnie ludzie starsi , kobitki co więcej myją samochód niż nim jezdzą no i niedzielni kierowcy .
_________________ Germany Style - tuning BMW czyli ciemno, nisko, szeroko, wystająco, zaskakująco i ze smaczkiem!!!
bloto [Usunity]
Wysany: 2005-06-08, 13:54
Generalnie to rondo to jest jakis nonsens. Przeciez jezeli to jest tak obszerne rondzicho to powinna byc sygnalizacja i dla tych co wyjezdzaja z ronda. W bydzi nie spotkalem sie z takim przypadkiem ronda.
No jak w "miescie tysiaca rond" takiego nie ma, to chyba cos znaczy A tak powaznie to ja tez sie z czyms takim nie spotkalem , faktycznie nie popisali sie z ta sygnalizacja.
Tysiąc razy już przejeżdżałem przez to rondo bez problemów, jednak pech chciał, że trafiłem na ślepego dziadka, który ostanio, jak sam mówił, miał wypadek w 71 roku i od tego czasu penie nikt go nie kontrolował. Mam nadzieje, że nie przejdzie tych testów i straci prawko. Może przez to będzie choć troszke bezpieczniej na drodze.
Moim zdaniem kierowców w podeszłym wieku powinni kontrolować raz na pół roku. Bo to że umiał jeżdzić jakieś 50 lat temu gdy zdawał prawo jazdy nie oznacza, że będzie zdolny do kierowania pojazdem aż do śmierci. Człowiek się starzeje, traci wzrok i refleks, gorzej ocenia sytuacje na drodze.
Ale dopiero gdy dojdzie do wypadku, ktoś zaczyna się tym interesować.
A co by było gdyby zamiast we mnie wjechał np w przystanek pełen ludzi?? ehh az starch pomyśleć ilu jeszcze takich jeździ.
Ja napewno jak teraz zobacze takiego na ulicy to będę omijał go DUŻYMM łukiem.