Ja czesto pakuje sie pod zakazy wjazdy, ruchu i tym podobne a jak ktos sie pyta dlaczego to mowie ze w ciazy jestem ale dla mnie miejsce dla inwalidow to rzecz swieta...kiedys pod Ikea zobaczylem jak jakas Toyota Celica oszpojlerowana zaparkowala wlasnie na takowym miejscu...pomyslalem se co za skur.......fakt faktem ze caly dzien bylem wtedy pod minowany i akurat przyszedl frajerzyna...wylansowany w dresie i hotdogiem po "zlotowku"...podszedlem do niego i zapytalem go czy moze mi pokazac legitymacje inwalidy...cos tam sie pysnal ze ze mnie moze inwalide zrobic...to tak mu wyj....z liscia w ryj ze ten hotdog mu sie wbil w migdalki...przeprosil...wsiadl i odjechal...
Nienawidze czegos takiego naprawde...w ktoryms hipermakecie w wawie widzialem tabliczki wlasnie na miejscu dla inwalidow "Czy naprawde chcialbys byc na naszym miejscu??" Moglem cos przekrecic ale cos w tym stylu...jak mozna po przeczytaniu czegos takiego parkowac i swobodnie robic zakupy przez 8h??!!
P.S "...po co ten czlowiek zyje jak ten chwast, wyrwalem chwasta..."
_________________ Jadac lewym pasem zjawisko dlugich swiatel w lusterku jest mi obce...