Czy ktoś z Was orientuje się gdzie w Polsce (najlepiej w okolicach Warszawy) jest ktoś kto podjąłby się pomalowaniem felg fantachromem metodą próżniową?
Od razu mówię że na Woronicza tego nie robią.
Pomg: 10 razy Doczy: 23 Lis 2004 Skd: Warszawa-praga
Wysany: 2006-08-03, 11:27
a po co malowac ? nie lepiej spolerowac w firmie? koszt zblizony 400-500 zl a efekt o wiele lepszy..nie bedzie ci zlazila farba z rantow..trzeba tylko troche wiecej dbac a wiem ze ty raczej dbasz o beemki
Pomg: 10 razy Doczy: 23 Lis 2004 Skd: Warszawa-praga
Wysany: 2006-08-03, 15:21
pioter, ale naprawde dla osob ktore przesiaduja na myjniach 2-3 razy w tygodniu po godzinie to raczej zaden problem poswiecic feluniom 10-15 min
a z cena to faktycznie 400 to za 15 ale moze by sie udalo wytargowac u marcina z fajnej-felgi na 500 za 17" ale teraz koles wiem ze ma sporo pracy i dlugo trzeba czekac .malowanie to 2-3 dni i po jablkach.
Tzn, napisz coś więcej- na czym ta cholerna niepraktyczność polega..
na tym, że felgi polerowane są bardzo czułe na wszelkiego rodzaju szampony itp stosowane w myjniach i kupowane w sklepach - w szczególności zabójcze dla polerki są środki czystości stosowane w myjniach bezdotykowych, gdyż są one dośc mocno żrące- na felgach robi się białawy nalot i czasem jedynym sposobem na przywrócenie blasku jest ponowna polerka
mój szwagier miał kiedyś polerowane fele (robił to właśnie w fajnej feldze) i zapomniał powiedzieć w myjni ręcznej, że mają uważać na felgi - no i się zamoczyły szamponem - bez ponownej polerki się nie obeszło
poza tym felgi polerowane są bardzo wrażliwe na pył z klocków, więc jak raz nie dopilnujesz, to potem może być problem z doczyszczeniem
nie wiem jak się mają do polerki deszczówka zawierająca takie lub inne składniki atmosfery, pyłki itp.
w praktyce pozostaje mycia samochodu czystą wodą i częste czyszczenie felg z pyłków klockowych i z brudu
a poza tym, żeby nie było, to jak dla mnie polerowane felgi są strasznie kozackie - zwłaszcza jeśli mają fajny parapecik
z tego powodu podobają mi się, ale nie u mnie - podziwiam ludzi, dla których ich auta stanowią pewnego rodzaju świątynię i żadna plamka i ryska nie jest obojętna, jednak dla mnie auto (beemka), to przede wszystkim źródło frajdy z jazdy - prawdę mówiąc dobrze mi się jeździ nawet zabłoconym samochodem - byle był max sprawny i bynajmniej nie jest to krytyka lansiarzy, tylko przedstawienie alternatywnego (i mało rozpowszechnianego podejścia)
Pomg: 10 razy Doczy: 23 Lis 2004 Skd: Warszawa-praga
Wysany: 2006-08-03, 16:44
jak to dobrze ze pioter sie tak rozpisal 8)
faktycznie mozna myc tylko na myjniach samoobslugowych i najlepiej omijac pozycje z plynem tylko splukac woda a samemu juz doczyscic specjalnymi srodkami ktore poleca z firmy ..