- kurs zaczełem w pazdzierniku 2001r dokladnie w swoje 17 urodziny ...
- prawka odebrałem w kwietniu 2002r ale odbylo sie to niezykle barwnie ...
-podejscie Nr1 niezaliczone testy
-podejscie Nr2 zaliczone testy niezaliczony placyk
-podejscie Nr3 brak podejscie poszedłem w sobote a termin miałem na piatek ( jakaś dziura mi sie zrobiła ) a w sobote osrodek był zamkniety
-podejscie Nr4 koniec żartów dałem ..... rade i zdałem
I TAK OTO MAM JUZ PRAWKO 4 LATA .... I SAM SIE NAUCZYłEM JEZDZIC
Ostatnio zmieniony przez Arczi e30 2006-03-29, 14:01, w caoci zmieniany 1 raz
Pomg: 11 razy Doczy: 19 Mar 2004 Skd: Warszawa Skorosze
Wysany: 2006-03-29, 14:49
Ja pierwszy raz zasiadełm za kierownicą w wieku 17 lat. Był to poldek szwagra mojej byłej i przejechałem sobie slalom i powrót po prostej, zmieniając przy tym bieg hehehe.
Potem miałem kilka miesięcy przerwy i rozpocząłem kursy. Na kursach uczyłem się wszystkiego, nie umiałem nawet płynnie, sprawnie ruszać. Nauczyłęm się obserwując mamę i analizując swoje poczynania za sterami auta przed snem hehe. Przejeździłęm 14h na punto i 6h na lanosie. Jak się przesiadłem z punto do lanosa to wyjeżdżając na główną spaliłęm troszke dentkę bo lanos ma przeważnie 40km więcej
Potem zdawałem teorię na warszawiance i zdałem za 1 razem. W międzyczasie praktyczny test już był na 2 końcu wawy na Odlewniczej. Przed praktyką wziałem sobie jeszcze 10h u takiego kolesia obok WORD'u i jeździłęm po okolicy. Jeszcze z matką przejeździlem z 6 godzin po zawadach popołudniami albo weekendami ucząc się synchronizacji podczas podchodzenia do skrętu (kierunek, hamulec, redukcja, obserwacja, skręt ). Jeszcze sie zdarzyła przejażdżka audi 80 1,8 '90 w Pułtusku.
Tak przygotowany wskoczylęm do lanosa sport na Odlewniczej zaliczyłem placyk i wyjechałem na miasto. Raz skręciłęm w lewo zamiast w prawo jak mi kazano i jeszcze zaraz po wyjeździe poprawiałem sobie lewee lusterko i egzaminator to widział. Jeździłęm ok 20 minut po różnych drogach. Zdałem w kwietniu 2002 za 1 razem. Egzaminator powiedział tylko, że jeździłem dobrze aczkolwiek troszkę za szybko (65 miejscami)
W sumie od zera do egzaminu przejeździłem czymkolwiek niecałe 40h w ciągu mniejwięcej 2/3 roku. Nigdy wcześniej auta nie prowadziłęm
Pozdro
_________________
This post was sponsored by letter ///M like Maciek
Ostatnio zmieniony przez SmasherE30 2006-03-29, 14:54, w caoci zmieniany 5 razy
nieno jesli mamy prowadzic dywagacje na temat kursów prawa jazdy czy też egazaminów...i zeszlismy na poziom tak niski jak polityka .... to smiem twierdzic że taki np. najwiekszy polityk naszego kraju Dj.Ryndzyk na 100% kupił prawko, LeepPer podbno ukradł prawo jazdy bogoduchawinnemu handlarzowi dokumentami z Jarmarku Europy, a jeszcze lepsze jest to że podbno tylko jedna Kaczka ma prawko i jezdzą naprzemiennie....
Wrzesień 2000 roku za drugim razem czyli mając skończone 18 lat (kurs zrobiłem w niecały miesiąc, wakacje były to był czas). Za pierwszym nerwy przeszkodziły bo zrobiłem dokładnie taki sam błąd na placu przy wjeździe go garażu Jednak drugi raz poszedł spiewająco, wiedziałem czego się spodziewać tzn. wogóle się już nie denerwowałem to był klucz do sukcesu.
Pozdro!
rozpoczecie kursu 23 grudzien 2000 r. - instruktor - sasiad z bloku ktory jest policjantem
I egzamin 14 marca 2001r. moje 17 urodziny - testy OK zero bledow po niecalych dwoch minutach ;plac - hmm nie udalo mie sie zaliczyc nawet rekawa a to dlatego ze pan egzaminator nawet nie podszedl ani razu spojrzec jak auto stoi tylko machal recami( tak sie z nami umowil ze jak maha to znaczy ze zle) i krzyczal z budki ktora stala przy rekawie w polowie jego dlugosci wiec nie mogl widziec ale jednak widzial ze zle stoje podczas drugiej proby wysiadlem z auta i poszedlem to tej budki zeby zobaczyl ze jest OK ale on nie chcial ; wzial nastepna osobe i sila wsadzil do auta i kazal wykrecic -nie zdazylem nawet zabrac z samochodu swoich rzeczy ;najsmiesniejsze bylo to ze trafilem na egzaminatora u ktorego najwiecej osob zdawalo ale tego dnia nikt nie zdal nawet placu
II egzamin tydzien pozniej i juz bez zadnych problemow ale na placu bylo wesolo - jedna dziewczyna na podjezdzie nie mogla uwolnic recznego i przejechala podjazd z piskiem opon ;wszyscy lezeli na ziemi ze smiechu bo troche jej to zajelo a co jest najsmiesniejsze zdala
po miesicie jezdzilem okolo 40 minut bo byla ladna pogoda(tak stwierdzili egzaminatorzy-bo wsiadlo do mnie dwoch)
jak na razie zlapalem tylko 2 punkty i 100zl za parkowanie - byl to mandat od strazy miejskiej -a bylo ta na tuningomanii dwa lata temu ;samochody staly od rana i nikomu nie przeszkadzaly;krecili sie caly dzien i nic nie bylo ale wieczorem gdy wszyscy zaczeli odjezdzac cos im odbilo i zaczeli walic mandaty mi chciali jeszcze za inne bajery w maluchu dac mandat ale sie nie dalem
To ja napisze pare zdan. Ja zdawalem w 95r w czerwcu (w wieku 17lat) a ze nie moglem sie juz doczekac to ruszylem na kurs juz w lutym. Na jazdach bylo sporo wesolych sytuacji ale przejde prosto do egzaminu. Egzamin byl stary test i na plac i miasto. Wszystkich wtedy ogólnie testow bylo 20 ale mi sie udalo zdobyc jedynie 10 z nich i uczac sie pytan nauczylem sie juz na pamiec wszyskich odpowiedzi. Gdy wszedlem na egzamin teoretyczny podszedl egzaminator rozdal nam testy, patrze a tu fart jeden z tych co mialem wiec cyk, cyk i po 3 minutach mu oddalem juz wypelniony. On w tym czasie nawet nie zdazyl sie rozpakowac na swoim biureczku i wyjezdza mi z tekstem ze sciagalem. ja galy na niego a on dalej swoje i ze da mi jeszcze jedna szanse, wyciaga nastepny test i kaze mi zrobic. Ja niewiele sie zastanawialem i wziąlem ten drugi i tu maxymalny fart znowu jeden z tych 10 co mialem w chacie wiec sytuacja sie powtorzyla 3 minuty i mu oddalem. Koles nawet nie czekal sprawdzil obydwa przy calej grupie i okazolo sie oczywiscie ze zadnego bledu nie bylo. Podziekowal mi i wyszedlem z sali zeby poczekac juz na manewry. reszta skonczyla za ok pol godziny i ci co zdali poszlismy na plac. Przyszla moja kolej, zrobilem manewry bezblednie podjezdzam do bramy zeby po mnie nastepna osoba mogla zdawac, wysiadam z kaszlaka i zaczynam isc do bramy a tam krzycza ze kaszlak odjezdza, odwracam sie a on sie zaczal ztaczac bo nie zaciagnalem recznego. Szybko podbieglem otworzylem drzwi i zaciagnalem reczniaka. Egzaminator sie tylko zasmial. Pózniej jak przyszedl czas na jazde, wsiadam o zaczynam jechac a jedna reka ustawiam sobie lusterko w srodku ale tylko na mnie popatrzyl i mnie nie uwalil. na miescie luz znajomymi drozkami kolo bema i tak zdalem na prawko za 1 razem ale musze przyznac ze trafilem na spoko egzaminatora bo jakby chcial to za kazde z tych dupereli by mnie uwalil. A pozniej nie jezdzilem i tak 3 lata bo nie mialem fury, dopiero jak poszedlem do roboty za pierwsza wyplate kupilem sobie dacie o ktorej juz na forum pisalem
_________________ było e21 323i,e36 318i,e36 325ci,e46 330i,e90 320i, e46 330ci
jest e46 330ci & e91 318i
kat A i B jednoczesnie w wieku 18 lat teoria za 2 praktyka za 1 ... jak zdawalem praktyczny to bylem z kumplem najarany jak mops bo ojciec mnie zapisal na egzamin i powiadomil 15 min przed...
2002 rok 17 urodziny miałem 3 kwietnia a że nie można tego samego dnia (tak mi powiedziano) to zapisałem się na 4 kwietnia i zdałem za pierwszym razem.
pozdrówki
Zdalem za pierwszym razem, bez jakiejkolwiek pomocy 'innej'. Mialem wtedy 17 lat Kurs rozpoczalem 3 litopada, a 14 grudnia mialem juz egzamin. Szybko poszlo