Wysany: 2005-09-30, 07:32 PAMIETAJCIE O SWIATLACH !!!
Cytat:
Od soboty, 1 października, do końca lutego obowiązkowo jeździmy z włączonymi światłami mijania całą dobę.
Zapominalscy kierowcy w przypadku niestosowania się do przepisów ruchu drogowego mogą zostać ukarani mandatem w wysokości 100 zł oraz dwoma punktami karnymi. Zgodnie z zapewnieniami policji nie powinni przy tym liczyć na taryfę ulgową w postaci pouczenia. Obowiązek jazdy z włączonymi światłami wszedł w życie kilka lat temu i nie powinien być „nowością” dla prowadzących.
Zamiast świateł mijania można także używać świateł do jazdy dziennej. Już w prawie 20 europejskich krajach kierowców obowiązuje całodobowa jazda „na światłach”. Jako pierwsi takie przepisy wprowadzili Skandynawowie. Nic więc dziwnego, że to właśnie oni zaczęli najszybciej szukać rozwiązania jednocześnie bezpiecznego, ekonomicznego i ekologicznego.
Takim kompromisem są światła do jazdy dziennej, zużywające kilkakrotnie mniej energii niż światła mijania, a przy tym niewiele gorzej świecące. W większości aut kierowanych na rynek Skandynawii czy Ameryki Płn. montowane są specjalne reflektory, włączane automatycznie po przekręceniu kluczyka. Takie rozwiązanie pojawia się też coraz częściej w autach wyższej klasy (np. Audi A6 i A8, a nawet A4) kierowanych na pozostałe rynki.
W Polsce dozwolone...
W Polsce przepisy pozwalają na montaż świateł dziennych oraz jazdę z nimi, ale pod pewnymi warunkami. Przede wszystkim takie światła muszą mieć białą barwę. Należy je także zamontować tak, by włączały się automatycznie wraz z tylnymi światłami pozycyjnymi, chociaż w większości krajów europejskich nie ma takiego obowiązku. Z kolei włączenie świateł mijania czy też drogowych musi automatycznie wyłączać światła dzienne. W rozporządzeniu ministra infrastruktury (Dz. U. nr 32 /2003) znajdziemy też informację o miejscu montażu takich reflektorów. Muszą one znajdować się na wysokości od 250 do 1500 mm, minimum 400 mm od bocznego obrysu auta i co najmniej 600 mm od siebie.
...ale mało popularne
Choć wśród kierowców w Polsce nie brakuje zwolenników całorocznej jazdy „na światłach”, to oferta świateł dziennych jest raczej uboga. Spośród renomowanych producentów jedynie Hella sprzedaje od kilku miesięcy takie reflektory. Oprócz kilku modeli uniwersalnych oferowane są również specjalne reflektory przeznaczone do aut VW (szczególnie Golfów). Wyglądem przypominają one niewielkie reflektory przeciwmgłowe. Takie światła dzienne, znacząco poprawiające widoczność, zużywają 8-16 watów, co tylko symbolicznie wpływa na spalanie paliwa.
Uniwersalny zestaw świateł dziennych Helli można kupić na internetowej aukcji już za około 200 zł. Kupując i montując takie reflektory w ASO, zapłacimy dwa, a nawet trzy razy więcej.
Wyjątkiem od tej drożyzny jest Opel, który światła do jazdy dziennej montuje np. w swoich samochodach dostawczych już za około 250 zł.
Regulator
Przeglądając Internet, można też znaleźć ofertę dla oszczędnych i tych, którzy nie chcą szpecić auta dodatkowymi reflektorami bądź nie mają miejsca na ich montaż. Za niespełna 40 zł mogą oni kupić tzw. regulator świateł dziennych. Instalacja nie jest skomplikowana, bo urządzenie podłącza się do istniejących reflektorów. Regulator automatycznie włącza światła po przekręceniu kluczyka. Działają one jednak na 40 proc. mocy. Poprawiają widoczność, nie powodując przy tym takiego zużycia paliwa, jak normalnie działające światła mijania.
Popularność świateł do jazdy dziennej powinna rosnąć. Większe bezpieczeństwo jazdy „na światłach” jest bezdyskusyjne, a przy obecnych cenach paliw światła dzienne, oszczędniejsze od tradycyjnych, mogą okazać się rozwiązaniem wręcz idealnym.
Zastanawia mnie ten regulator o którym mowa w pierwszym poście. U mnie w e12 jest coś takiego fabrycznie. Tzn cos podobnego . Działa to tak że jak kontrolka ładowania gaśnie przy rozruchu to załączają się światła mijania- jak silnik wyłączam światła gasną.W praktyce wygląda to tak że na jesieni włączam światła i do włącznika się nie dotykam przez całą zimę