Od zawsze mialem klopot z falujacymi obrotami, i wczoraj przy zakladaniu gazu wszyscy sie glowili jak ustawic obroty na benzynie na wyzsze, aby na gazie nie byly za wysokie, bo jak na gazie dobre, to na benzynie falowal i gasl, no i na chwile odlaczylem przypadkiem przeplywke, i wiecie co ? obroty na benzynie wzrosly z 500 na 850 i rowniutenko sie trzymaly, tylko dziwi mnie to dlaczego auto nie zgaslo, bo przynajmniej powinno . Teraz juz zglupialem, czy mam walnieta przeplywke, czy cos jeszcze padlo, skoro bez przyplywki zaczal rowno pracowac