słuchajcie!
moim zdaniem ogólnie żecz biorąc motory są gicio i sam mam ochotę sobie kupić "banditka" 600 może 1100 i zrobić go na streeta, ale mi w tym temacie bardziej chodzi o tych motocyklistów, którzy nie mają GŁOWY na karku...
wiem, że My też lubimy "poszaleć" itd. ale wydaje mi się że robimy to z głową. przynajmniej ja... jak widzę, że mam możliwość i jest "czysto" to lubię sobie "polecieć boczkiem"... ale nigdy na "przysłowiowym przystanku"
przecierz taki gościu, który "stawia" motor na jedno koło nie jest pewien czy utrzyma go jak mu "wpadnie nagle pod koło jakaś piłeczka synka pani Krysi"... co on wtedy zrobi jak wyp... w ludzi na tym przysłowiowym przystanku...?
myślę, że najpierw trzeba MYŚLEĆ a potem robić... ja tak staram się robić.
pozdro dla wszystkich MYŚLĄCYCH cyklistów...
a mnie najbardziej w@@!$#@a jak sie wciskają na światłach środkiem między autami , albo jak wyprzedzają na podwojnej na 1 pasmowych ulicach bo im sie wydaje że oni nas omijają a nie wyprzedzają, zawsze zajeżdzam droge takim burakom, jak im sie tak bardzo spieszy to ja im zawsze ułątwiam tą drogę do bozi, bez skrupułów....
Ale mi podniosłeś cukier. Masz kompleksy że nigdy go nie wyprzedzisz.Jeżeli nie mialeś nigdy motocykla to nie wiesz o czm mówisz i się nie wypowiadaj na takie tematy.Sam jeszcze miesiąc temu miałemKTM 520<znawcy tematu wiedzą co to jest> niestety odnowiła się powaznie kontuzjia barku < niedługo operacja> i musiałem pożegnac się z tym sportem.Jeżdziłem w terenie z kolesiami i np. jak szła rodzinka lasem na spacer to niektórzy dawali ostro,a ja wychamowałem do pierwszego biegu i przejechałem powoli bo SZANUJE DRUGA OSOBE.nie mierz wszystkich jedną miarką bo tak jak w całym tym krju są ;ludzie,ludziska i parapety.Przeczytaj jeszcze raz swojego posta i sam się przydziel do odpowiedniej kategori.A NA MIEJSCU TYCH NA PLASTIKACH JAKBYS MI ZAJECHAŁ Z PREMEDYTACJĄ DROGE, TO ZANIM BYŚ KOGOŚ ZAWIÓZŁ DO ŚLUBU TO BYS MUSIAŁ POLAKIEROWAC CAŁY BOK,BO BYM CI BUTEM PRZERYSAŁ AŻ DO BLACHY.
Panowie nie wydaje mi sie ze rysowanie komus auta czy tez zajechanie drogi to dobry pomsyl .. piszac takie glupoty pokazujecie jak malo myslicie i jakimi przykrymi sterotypami lecicie .. Klub i wszystkie tematy powstaja po to aby MYSLEC o innym urzytkowniku na drodze, a nie robic wrzuty jeden drugiemu .. proponuje troszke zbastowac pozdrawiam ..
_________________ Systemy alarmowe, pozarowe, monitoring projekt, wycena Pisac PW
a po co ja mam go wyprzadzać ale czy motor to jakiś pojazd uprzywilejowany to że ma x<5s do setki to nie czyni go świętą krową , to że ja mam np szybszy samochód od przeciętnych użytkowników dróg pozwala mi na wyprzedzanie na jednokierunkowych po mieście, podwójnej ciagłej itp Niech sobie taki motór wyprzedza środkiem pomiędzy autami, tylko jak mi sie umyśli nagle ominąć dziure, to cabrio sie wyklepie , a on sobie kupi conajwyżej wózek z napędem elektrycznym....
motocykliści też ludzie, trzeba dać im żyć, ja najbardziej nie lubię jak baaardzo nagle znikąd wyprzedza mnie motór.....To mi bardzo podnosi adrenalinę
Późno zauważyłem temat. Ale wtrące swe 2 słowa jako użytkownik szybkich 2 kólek.
Jazda na przednim, tylnym kole itp. Dlaczego?! Na pewno jest w tym trochę ze szpanu. Ale w głównej mierze to wynika z podnoszenia własnych umiejętności, szukania nowych wyzwań itp. To trzeba poczuć przez te kilka sekund, aby zrozumieć. Tak samo BMW - na pewno nie do driftu i jarania lacza dali nam tylni napęd. Poza tym jest to coś w rodzaju rywalizacji i zaprezentowania własnych umiejętności. Ja zawsze z przyjemnościa popatrzę jak ktoś poleci na gumie albo weźmie rondo driftem. I nie pukam sie wtedy w czoło. Zresztą bardziej mnie drażni to, że jedzie banan motorkiem nowym wypucowanym za kaskę rodziców i wyrywa :cenzura: pod Arkadią czy w innym miejscu, niż to że ktoś na wysokości przystanku postawi moto na koło. Choć niby pierwszy sposób jest bardziej bezpieczny.
Nie no panowie nie rościągajcie mnie czy wy w swoich bmw naprawdę jesteście tacy święci i idealni??? bo ja nie...(choć się staram) i na motocyklu też nie byłem ....(choć się starałem) ale zawsze jak fisiowałem to albo na lotnisku albo na parkingach ,coby nikomu w razie czego nie zrobić krzywdy.i nie było
to popisywanie się przed kolesiami tylko poznawanie własnych możliwości. Na ulicach w miejskim ruchu nie ma pierwszych miejsc. fakt, jest gro motocyklistów którzy przesadzają na trasie i w mieście. ale to jest do czasu. Ja jeździłem na motocyklach od 12roku życia waliłem prędkościami dochodzących do 280km/h i co i jak byłem młody to właśnie myślałem że to jest to co chcę w życiu robić :cenzura:....ć na motocyklu były jazdy gumie były stójki na przednim i co ? wypadek miałem przy 80km/h i to dopiero mnie wyleczyło. a starsi koledzy mnie ostrzegali nie szalej. i jak to mówią jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz. to jest to że goście na motorkach odkręcając gaz mają taki przypływ adrenaliny że ciężko z czymś to porównac . Jak motocykl 100km/h osiąga w niecałe 3s a 200km/h w 7s. piszecie o jakiś ustawkach ? panowie widać że nie macie pojęcia o przyspieszeniach. Ale wracając do tematu jeden lubi pomarańcze a drugi jak mu nogi śmierdzą, tak że jest to ich życie ,ich wybór i ustępujcie im miejsca a nie ścigajcie się z nimi bo i tak nie dacie rady. niech sobie jeszcze pożyją. pamiętajcie że ludzie mądrzy uczą się na swoich błędach ,ale!!! mądrzejsi na cudzych. teraz mam 30l na karku jestem niepełnosprawny ale żyję i doceniam to strasznie. motocykli szybka jazda to chobby tak jak szybka jazda samochodem . napewno nie raz się spieszyło któremuś z was i pędził przez miasto jak opentany. fakt może żadko a im to zdaża się często. ale w samochodzie też mozna się załatwić na cacy. i to nie regoła. jak motocykliście wyjedzie samochód z podpożądkowanej to wali w jego bok i jak jest kumaty to nie trzyma sprzetu tylko podnosi dupsko i przelatuje nad autem jak w nic nie trafi to wstaje i mówi paciorek że żyje,jak trafi to rodzina mówi paciorek. jak wywalisz samochodem jadąc 70 w auto które ci wyskoczyło z podpożądkowanej to co tez jesteś jak w ruletce albo skończysz z połamanymi nogami ,wybitymi zębami obrazeniami klatki piersiowej od pasów albo wylecisz przez szybę bo właśnie przed momentem wyjechałeś ze stacji benzynowej i zapomniałeś ich zapiąć. nie ma regóły. ludzie giną wszędzie.i będą ginąc. taki lajf tak że nie ma co kozaczyć bo oni nie są święci ale my w samochodach też nie nie tak???? kto ma na tyle odwagi co ja i kto się do tego przyzna . zróbcie rachunek sumienia bo jest dokładnie tak jak mówię . życie mnie doświadczyło ale nikogo nie winię tylko siebie. byłem młody i myślałem że jestem nie zniszczalny teraz mam 3dychy i dopiero teraz dojżałem. Pozdrawiam was serdecznie i bez urazy zawsze mówię to co myślę.
masz rację, ja też nie raz za kierownicą nie byłem Święty, zdarza mi się (teraz już bardzo rzadko) być chamem za kierą, jeździłem jak wariat po szosie Lubelskiej i Wartburgiem i dopiero co kupioną beemką...Każdy wiek ma swoje prawa. Ale mimo wszystko lepsza edukacja młodych kieroców , zarówno motorów, jak i aut by się przydała, bo często jest tak, że tata kupi na 18tkę motor, a za dwa miesiące musi pochować syna.......
Pozdrawiam wszystkich nawróconych szaleńców
P.S ostatnio Clio nie przekraczam 100km/h nawet na trasie
Z tego co zawsze czytam na tym forum nie podoba mi sie jedna rzecz...
Prawie kazdy na tym forum jest swietoszkiem za sterami i nigdy nie lecial bokiem na krzyzowce, ani nigdy nie ruszyl z pod swiatel z piskiem opon...
Smieszne...
Prawie kazdy tylko potrafi narzekac na innych uczestnikow tj motocyklistow...
najlepiej to niech kazdy z buta chodzi...
pozdrawiam... Szalency na 2 kulkach rulezz
_________________ (OO=[][]=OO) Bayerische Motoren Werke
pewnie ze nikt nie jest swietoszkiem, ale przeciez nikt tu nikogo nie krytykuje za jazde na jednym kole, spalenie gumy na swiatlach lub wejscie bokiem w krzyzowke. ale trzeba tez miec leb na karku i robic to z glowa, aby nie narazac siebie badz innych. czy jakos tak...
cacus jak to nikt nikogo nie krytykoje? czytałeś cały temat? bo ja wyczytałem coś innego. poprostu więcej pokory. każdy wybiera sobie własną drogę którą będzie szedł i każdy decyduje sam o własnym życiu. A i jescze jedna sprawa do tych gości co mówią dawcy na motocyklistów. Panowie jak jeden z drugim przywali przy 150km/h w przeszkodę to uwieżcie mi nażądy wewnętrzne pękają i nic się często do przeszczepu nie nadaje. To bardziej samochodziaże jak nie przeżyją są rozbierani na części do przeszczepu a nie motocykliści . Wystarczy pomyśleć. A wiem to od znajomego lekarza.
nerwowy rzeczywiscie napisalem ze "nikogo". ale chodzilo mi o tych motocyklistow ktorzy robia swoje sztuczki w bezpiecznych miejscach ( sam dobrze wiesz co sie kiedys dzialo na naszych alejach ). i czy to motocyklista czy kierowca mam podobne zdanie o takich wariatach ktorzy maja gdzies bezpieczenstwo osob postronnych. pewnie temat jest rzeka. jednemu to sie nie podoba drugiemu tamto. zawsze ktos tam cos bedzie mial do powiedzenia.
jak poskładam zpowrotem simsona i szybko nie znajdzie sie kupiec to nakrece film jak smigam nim na gumie 10 metrów spokojnie daje rade przejechac, pozniej juz jest zawsze ciezko bo po pierwsze za malo mocy a drugie dusił sie silnik bo paliwo nie dochodzi
lepsze od gumy przynajmniej na simsonie było robienie kółeczek gdy byłem młody i głupi to rysowanie kółek to było moje ulubione zajecie nie bylo sprzeta zebym nie wykrecil kołka mimo ze własciciele twierdzili co innego
_________________ Jak Ci powiedzą ze lejesz wode to powiedz ze temat jest jak rzeka
pare razy jechalem na motorze ale jako pasazer i to co sie widuje na drogach to masakra...
z opowiesci kumpla ktory non stop smiga na motorze tez czasami wlosy sie jeza, na szczescie jeszcze zadnej porzadnej gleby nie zaliczyl i mam nadzieje ze tak dlugo jeszcze zostanie..
ja za debili uwazam tylko takich ktorzy cisna w krotkich spodenkach, hawajce i jeszcze najlepiej jakichs japonkach..
wtedy mi rece opadaja..
jak widze kolesia ktory w zolwiu zapycha na 1 kole po pustej drodze, hura, dla mnie 1 liga za umiejetnosci..
jasne ze to ryzyko, ale jego ryzyko, zreszta slychac go zawsze z bardzo daleka
prawie jak karetke
tym wszystkim ktorzy sa tacy anty motocyklowi radze raz sie przejechac po drogach, nawet jako pasazer i wtedy zobaczyc jak to wyglada z tej perspektywy..
latwo sie zawsze mowi jak sie nie wie jak to wyglada..
prawie jak zajezdzanie drogi ciezarowkom po tym jak ktos musial zwolnic bo akurat 1 wyprzedza 2..
po tym jak ostatnio zaczalem jezdzic zrozumialem jak to wyglada naprawde..
i jedna przestroga, malo ktory kierowca z ktorymi rozmawiam grzmotnie mocno po hamulcach jak mu zajedziecie, on wazy 10-40ton, wy jakies 2 przy dobrym wietrze, ile zostanie z was ile z nas?
pozdrawiam wszystkich 2 kolowcow..