Bardzo podoba mi się to co twierdzi i pisze na ten temat kolega jaqub, widać że wie o co chodzi i kuma czaczę, podpisuję się pod tym co napisał obiema ręcyma. Twierdzę, że zdecydowana większość wypadków jest spowodowana nawaleniem czynnika ludzkiego i niestety spory procent z tego nie jest świadomy lub niekiedy nie chce być świadomy tego że to jego wina. Myślę że niewielki procent to faktycznie dziwny zbieg okoliczności lub usterka sprzętu.
Druga sprawa jest taka, że często staramy się być na drodze najszybszym pojazdem i wszystkich traktujemy jak uczestników wyścigu przełajowego, żeby było lepiej musimy czerpać przyjemność ze spokojnej jazdy, nauczyć się współpracować na drodze z innymi jej użytkownikami poprzez gesty itp. Ja sam kiedy się nie spieszę, a widzę że ktoś ma awarię zatrzymam się, zapytam czy nie trzeba jakoś pomóc itp.
Cały czas staram się jechać świadomie i non-stop staram się doskonalić technikę jazdy, poprawiać najmniejsze błędy i likwidować złe nawyki. Wiem że to trudne i niektórzy nie zwracają na to uwagi, ale myślę że jakbyśmy jeździli bardziej świadomie to podróżowało by się nam dużo bezpieczniej, szybciej i przyjemniej.
Niestety nieraz sam osobiście lubię się trochę poganiać na trasie, ale mam to już chyba we krwi.
_________________ Liczba dachowań - 2
Liczba zniszczonych opon - 464
Łukasz
a ja dzisiaj tez mialem fart, chcialem sobie zaparkowac autko pod domem, ale jakas babka cos mierzyla w to miejsce, pomyslalem ze nie pcham sie i ja puscilem, troche pod katem stanela ale sie wepchnela, ja znalazlem miejsce na podworku i looz...
kilka godzin pozniej schodze na dol, patrze a babka stoi obok autka z wytluczona cala przednia szyba i z pognieciona polowa dachu, niefartownie snieg spadl jej dokladnie na laczenie dachu i szyby przedniej...
kilkadziesiat kilo jak nic bylo, w ciezkim szoku na to patrzalem..
fart jakich malo...
Taka ciekawostka, w polsce zawsze winne sa drogi, sluzba drogowa, pogoda, drzewa na poboczu, inni kierowcy, zwierzeta, itd. chyba najmniejszy procent wypadkow jest spowodowany przez samych kierujacych... Ja tez skasowalem auto ale wiem ze jechalem za szybko i nie obwiniam za to innych...
SWIETE SŁOWA MICHAŁ!!!
no wlasnie jakbym to sam pisal moze tak pomyslalem bo tez mamy tak samo na imie )
tez skasowalem swoje betke i nie winie za to drog... wqwiam sie tylko bo musze teraz kase ubezpieczalni oddac za naprawe autobusu